Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja w domu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

Jak zadbać o skórę tłustą?

Tłusta/ przetłuszczająca się i skłonna do niedoskonałości cera nie jest niestety problemem tylko nastolatków, ale także wielu dorosłych. Podstawowa różnica między cerą nastolatka, a dorosłego to odrębne przyczyny występowania. U nastolatków za stan skóry odpowiedzialne są zmiany hormonalne spowodowane okresem dojrzewania, u dorosłych przyczyny są różne. Może być to źle dobrana pielęgnacja lub produkty do makijażu, które zatykają pory. Mogą to również być hormony np. tarczycy, hormony płciowe (w tym wypadku zmiany koncentrują się z reguły w okolicach żuchwy i brody). Czasem mogą to być nawet zakażenia grzybicze. Dlatego właśnie dobrze jest wybrać się do dermatologa, aby zdiagnozował przyczynę występowania. Gdy pozbędziemy się przyczyny, łatwiej będzie doprowadzić naszą skórę "do porządku". Zdarzają się niestety problemy skórne, które nie mają konkretnej przyczyny. W tym wypadku, aby nasza cera dobrze wyglądała potrzebna jest duża dawka systematyczności w odpowiednio dobranej pielęgnacji domowej, jak i w gabinecie.
  Zacznijmy od pielęgnacji w gabinecie. Zabiegi, które będą Ci służyły to np.: oczyszczanie twarzy (tylko nie za często), zabiegi regulujące wydzielanie sebum (seboregulujące), zabiegi oczyszczające skórę z toksyn, itp. Skóra tłusta z niedoskonałościami jest zazwyczaj pogrubiona, dlatego od czasu do
czasu przyda się także porządny peeling w gabinecie. Jeśli nie masz aktywnych stanów zapalnych może być to mikrodermabrazja, natomiast jeśli występują u Ciebie aktywne stany zapalne (ropne) za żadne skarby nie pozwól sobie wykonać tego zabiegu. Mechaniczne złuszczenie może w tym przypadku zaszkodzić poprzez rozniesienie bakterii z stanów zapalnych na resztę skóry, a to z kolei doprowadzi do jeszcze większej ilości stanów zapalnych :(. W przypadku aktywnych stanów zapalnych lepiej sprawdzi się peeling kawitacyjny, który poza oczyszczeniem porów dodatkowo odkazi skórę. Dlaczego złuszczanie jest tak istotne? Ponieważ martwe komórki naskórka, resztki makijażu, czy pielęgnacji gromadzą się w rozszerzonych porach skóry zatykając je i powodując niedoskonałości. Dodatkowo, im więcej "brudu" gromadzi się w porach, tym one stają się szersze. Im szersze pory, tym więcej może się w nich gromadzić i koło się zamyka.
  Kluczową w dbaniu o cerę tłustą jest pielęgnacja domowa. Nawet najlepsze zabiegi wykonane w
gabinecie nie dadzą długotrwałych efektów, jeśli nie będą wspierane przez systematyczną pielęgnację w domu. Postawą pielęgnacji w domu powinno być oczyszczenie skóry zarówno rano, jak i wieczorem. Formy oczyszczania mogą być różne. Możesz użyć najpierw olejku myjącego, ponieważ zawarty w nim tłuszcz doskonale rozpuści i usunie sebum, musisz tylko pamiętać aby potem ponownie umyć twarz żelem, pianką lub innym produktem beztłuszczowym, który usunie martwy naskórek, kurz i inne produkty, które zgromadziły się na Twojej skórze w ciągu dnia/nocy.
Możesz również użyć samego żelu/pianki w połączeniu ze szczoteczką (najlepiej elektryczną) do mycia twarzy. Wybór szczoteczki nie jest jednak taki prosty, chociażby ze względu na cenę. Kultowy już Clarsonic kosztuje blisko 1000 zł, na allegro natomiast kupisz szczoteczkę za 20zł. Wybór należy do Ciebie. Ja osobiście używam szczoteczki Braun z delikatną końcówką do oczyszczenia skóry dwa lub trzy razy w tygodniu (moja skóra jest raczej delikatna i skłonna do przesuszania, niż przetłuszczania). Moim zdaniem powinnaś zupełnie zrezygnować z używania mleczka do demakijażu. Jeśli jednak nie wyobrażasz sobie wykonywania tej czynności innym produktem, zadbaj o usunięcie tłustych pozostałości po mleczku, może być płynem micelarnym. Ja jednak polecam mycie twarzy, dla mnie jest to najskuteczniejszy sposób jej oczyszczenia.
  Po dokładnym umyciu, pora na tonik. Kiedyś zalecano używanie toników z alkoholem. Dziś wiemy już, że alkohol zawarty w takim toniku nadmiernie wysusza skórę. Czym to skutkuje? Skóra przesuszona, czyli pozbawiona swojej naturalnej bariery ochronnej, zaczyna się bronić wytwarzając więcej sebum. My widząc więcej sebum, zaczynamy się go pozbywać przy pomocy alkoholowych toników, skóra zaczyna się mocniej bronić i wytwarza jeszcze szybciej i jeszcze więcej sebum i koło jest zamknięte.
Oczywiście powinnaś używać toników do skóry tłustej/ przetłuszczającej się, ale takich, które zawierają składniki regulujące wydzielanie sebum, a nie wysuszające. Mogą one zawierać wody kwiatowe, ekstrakty (np. z drzewa herbacianego, który doskonale nawilża i odkaża). Pamiętaj, że nie użycie toniku spowoduje parowanie wody z naskórka i zacznie się ona przesuszać, a jak pisałam wyżej, przesuszenie jest ostatnią rzeczą, jaką chcemy uzyskać. Możesz potraktować tonik jak esencję (wodę bogatą w składniki aktywne). Wystarczy jeśli wylejesz kilka kropel na dłonie, rozprowadzisz po twarzy, a potem delikatnie wklepiesz opuszkami palców. W ten sposób skóra będzie mogła pobrać z produktu wszystkie składniki, które są jej aktualnie potrzebne. Możesz również używać toników złuszczających, ale tylko na noc. Produkty tego typu delikatnie złuszczą martwy naskórek i oczyszczą pory.
  Następnym krokiem jest serum. Dobrze by było, aby miało bardzo lekką, prawie wodną konsystencję i było typowo nawilżające. Dobrze sprawdzą się w tej sytuacji kremy wodne. Rozprowadź produkt cienką warstwą na skórze i delikatnie wklep opuszkami palców. Nawilżona skóra nie będzie czuła się zagrożona i będzie mogła zmniejszyć produkcję sebum. Serum może dodatkowo zaierać składniki oczyszczające, jak np. węgiel, który będzie stopniowo "odtruwał" Twoją skórę.
  Następnym krokiem po serum jest krem. Jest to produkt, który musisz dobrać indywidualnie, gdyż nie każdej skórze tłustej/ przetłuszczającej się będzie służył ten sam. Jedyne, co wszystkie kremy będą miały wspólnego, to brak alkoholu w składzie (tak, kremy też potrafią być naszprycowane alkoholem :(). Mogą być to kremy matująco- nawilżające lub konkretnie matujące, jeśli za matowienie będą odpowiedzialne produkty pochłaniające nadmiar sebum, a nie wysuszające. Mogą one zawierać aktywny węgiel, ekstrakt z ogórka, kory dębu. Na liście składników nie powinna natomiast występować parafina i inne pochodne ropy, będą one mocno zapychały pory. Taki lekki rodzaj kremu powinnaś używać rano, pod makijaż, wieczorem natomiast radziłabym krem typowo nawilżający, minimalnie cięższy, aby skóra w ciągu nocy mogła pobrać wszystkie składniki nawilżające i odżywcze, które są jej potrzebne.
  Dodatkami do pielęgnacji domowej mogą być maseczki dostępne w drogeriach. Mogą być nawilżające (najlepiej w płachcie, ponieważ są one najlżejsze i nie zatykają porów) i oczyszczające. W zależności od stanu Twojej skóry możesz używać je naprzemiennie dwa- trzy razy w tygodniu. Pamiętaj tylko, aby przed użyciem maseczki zawsze zrobić peeling, aby składniki aktywne w niej zawarte mogły bez problemu wniknąć w skórę. Wyjątkiem są tylko maseczki oczyszczające w formie peelingu. Maseczkę taką nakładamy na skórę twarzy i zostawiamy na około 15- 20 min, ale zanim ją zmyjemy wykonujemy nią peeling (z reguły takie maseczki zawierają drobne ziarenka).
  To by było na tyle z mojej strony, jeśli chodzi o pielęgnację skóry tłustej/ przetłuszczającej się. Jak zwykle jeśli macie jakieś pytania, śmiało zostawiajcie je w komentarzach. A tymczasem do następnego razu. Pa :)

 

czwartek, 25 stycznia 2018

Testów ciąg dalszy...

  Tym razem chciałabym się bliżej przyjrzeć serum "All-in-One Master" z serii Gudetama od Holika Holika oraz Czekoladowo-kakaowej maseczce kolagenowej marki Purederm.

Cała seria Gudetama została stworzona dla "leniwych", wspomniane serum ma kilka zastosowań w jednym produkcie. Po pierwsze tonizuje, więc nie musisz użyć dodatkowo toniku, po drugie jest wysoko skoncentrowaną  esencją, która odżywia i nawilża Twoją skórę, po trzecie jest również kremem wodnym, więc po jej zastosowaniu nie musisz go dodatkowo nakładać. Czysta oszczędność czasu i pieniędzy (chociaż sam produkt jest dość drogi, około 150zł). Według producenta działa na naszą skórę na sześć sposobów: nawilżenie, odświeżenie, wygładzenie, rewitalizacja, uwodnienie, rozjaśnienie skóry. Dodatkowo posiada relaksujący aromat.
Moim zdaniem producent ma rację jeśli chodzi o nawilżenie,
odświeżenie i uwodnienie. Używam produktu już ponad pół roku. Jest on naprawdę wydajny. Wystarczy odrobina, by pokryta została skóra twarzy, szyi i dekoltu. Jeśli chodzi o efekty, na pewno zauważyłam dużo lepsze nawilżenie skóry. Za każdym razem, gdy nakładam serum, faktycznie czuję jakby skóra była odświeżona (i nie jest to zasługa mentolu), gładsza. Serum nie zostawia zbyt lepkiej warstwy. Delikatny film który po sobie pozostawia znika zaraz po nałożeniu kremu. Jeśli chodzi o zapach, jest on bardzo trudny do określenia, jest na pewno delikatny, nie duszący i faktycznie relaksujący. Przypomina mi jakiś zapach z dzieciństwa, bardzo przyjemny, dobrze się kojarzący, ale nie umiem powiedzieć, co to może być. Nie zauważyłam niestety owego rozjaśnienia i rewitalizacji, niestety moja skóra pozostała lekko szarawa, tak samo jak zanim zaczęłam używać serum. Nie przeszkadza mi to jednak, ponieważ zalety i tak przeważają. Nie wiem tylko, czy faktycznie jest on wart 150zł. Generalnie polecam, naprawdę jest wart wypróbowania.

  Jeśli chodzi o maskę czekoladowo- kakaową Purederm, to producent deklaruje, iż jest to produkt nawilżający, przeciwstarzeniowy, bogaty w minerały i witaminy. Ma on wzmagać elastyczność dzięki kakao i witaminom oraz działać rozświetlająco.
Chociaż kakao jest czwartym składnikiem esencji w której zanurzona jest maska, nie daje ono zapachu (maska nie pachnie jak kakao). Płachta, którą zakładamy na twarz jest bardzo gruba i źle docięta, przez co kiepsko przylega do skóry, a niestety jeśli maska nie przylega do skóry, to esencja w niej zawarta nie może się wchłonąć prawidłowo (maska w tych miejscach nie działa). Teraz efekty. Pierwsze, co zauważyłam po zdjęciu maski, to lekkie podrażnienie skóry na policzkach, byłam bardzo zdziwiona, bo nie zdarzyło mi się jeszcze, aby maska nawilżająca mnie podrażniła. Nawilżenie po masce było na średnim poziomie, poza tym nie zauważyłam kompletnie żadnych efektów.  Pozostawiła po sobie dość dużo esencji, którą dało się wmasować, niestety zostawiła ona po sobie dość lepką warstwę, więc przed nałożeniem makijażu, musiałam umyć twarz. Generalnie stanowczo NIE polecam, szczególnie osobom o wrażliwej skórze.
  Czy któraś z was próbowała któregoś z tych produktów? Dajcie znać, czy sprawdziły się u was. Do usłyszenia :)

wtorek, 16 stycznia 2018

Co z tą mikrodermabrazją?

 Witam wszystkich. Było ogólnie o peelingach, teraz od podszewki przyjrzymy się zabiegowi mikrodermabrazji , jak wyglądają, jak długo powinna trwać, czym powinna być poprzedzona, a czym zakończona.
  Wiecie już czym jest mikrodermabrazja, ale powtórzmy, jest to złuszczanie mechaniczne naskórka wykonywane w gabinecie kosmetycznym. Dokładniej, wykonywane jest przy użyciu (w przypadku diamentowej) metalowych końcówek o różnym stopniu ziarnistości. Mamy osobne końcówki do ciała, do twarzy, bardziej szorstkie, bardziej delikatne. Daje to możliwość dostosowania poziomu złuszczenia indywidualnie do skóry klientki, wiadomo, że osoba o wrażliwej cerze nie może mieć wykonanego zabiegu w ten sam sposób, co klientka o skórze pogrubionej. W przypadku
mikrodermabrazji korundowej, mamy różne rozmiary ziarenek, dzięki czemu także dostosowujemy moc peelingu do potrzeb skóry. To, co złuszczymy jest wciągane przy pomocy pompki z do różdżki i osadza się na filtrze. Musicie pamiętać, że aktywne stany zapalne wykluczają wykonanie zabiegu, podobnie jak ciąża, nowotwory i choroby autoimmunologiczne. Sam zabieg złuszczania z reguły trwa od 20 do 30 minut, jednakże powinien on być poprzedzony dokładnym demakijażem i wstępnym oczyszczeniem skóry. Na zakończenie zabiegu, osobiście bardzo lubię jeszcze odrobinę przeczyścić skórę np. pianką myjącą, ponieważ z reguły pompa nie zasysa całego złuszczonego naskórka, i część zostaje na powierzchni. Następnie tonizuje i nakładam maskę nawilżającą, łagodzącą lub inną jeśli tego potrzebuje skóra. Po zmyciu maski i ponownym tonizowaniu, zabieg kończę kremem.
Mikrodermabrazję warto wykonywać w seriach od 6 do 10 zabiegów. Odstępy pomiędzy nimi mogą wynosić od 2 do 4 tygodni. Z drugiej strony musicie pamiętać, że zbyt częste i zbyt intensywne złuszczanie może powodować pogrubienie naskórka. Nie stanowi to problemu przy skórze cienkiej, wręcz spowoduje poprawę stanu skóry, natomiast przy skórze pogrubionej, problematycznej może spowodować pogorszenie jej stanu. Część osób woli mikrodermabrazję korundową, twierdząc, że jest bardziej higieniczna, gdyż korund raz użyty ląduje w śmietniku. Ja osobiście wolę mikrodermabrazję diamentową, oczywiście przy zastosowaniu wszystkich środków ostrożności. Mimo, że głowice są wielokrotnego użytku, za każdym razem są dokładnie czyszczone z resztek naskórka i dezynfekowane preparatem, który nie tylko zabije wszelakie drobnoustroje, ale również pozbędzie się malutkich pozostałości skóry, niemożliwych do usunięcia mechanicznego. Ta sama procedura dotyczy różdżki, natomiast filtry są jednorazowe.
  Na rynku dostępne są tzw. mikrodermabrazje do użytku domowego w różnych przedziałach
VisaCare Philips
cenowych, np. VisaCare Philips mikrodermabrazja w domowym zaciszu, jednakże nie będą miały one takiego samego potencjału złuszczającego jak zabieg wykonany w gabinecie. Dodatkowo nie znając zaleceń i przeciwwskazań możemy sobie bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Wszystko zależy od Was, jeśli czujecie, że spokojnie poradzicie sobie same w domu, na pewno taki sprzęt ułatwi Wam pielęgnację i będzie stanowił miłą odmianę od zwykłych peelingów ziarnistych, czy enzymatycznych. Pamiętajcie tylko, że po zabiegu przez kilka dni nie możecie się opalać, czy korzystać z sauny. Dodatkowo przed złuszczeniem umyjcie twarz, a po nałóżcie maseczkę nawilżającą, lub chociażby porządną porcję kremu.
  Na koniec pytanie do Was. Czy któraś z was korzystała z zabiegu mikrodermabrazji w domu i w gabinecie? Jeśli tak, dajcie znać jakie są Wasze przemyślenia na ich temat.

wtorek, 9 stycznia 2018

Peeling w domu i gabinecie

  Jak zwykle, zacznijmy od podstaw. Co to jest peeling? Z angielskiego peel - złuszczać. Tak, to po prostu złuszczanie. Następna sprawa, co złuszczamy? Zawsze naskórek. Ile? Zależy gdzie wykonamy peeling. W gabinetach medycyny estetycznej, gdzie zabiegi wykonują lekarze, możemy złuszczyć praktycznie cały naskórek, w gabinecie kosmetycznym możemy złuszczyć całą warstwę rogową naskórka, w domu natomiast złuszczamy tylko wierzchnie warstwy zrogowaciałego naskórka.
  Jak złuszczamy? Peelingi, ogólnie, dzielą się na trzy rodzaje: chemiczne, mechaniczne i enzymatyczne. Najdelikatniejszym z peelingów jest ten, który wykorzystuje enzymy. Jest on odpowiedni dla każdego typu skóry, nawet tej najbardziej wrażliwej. Enzymy działają tylko na ostatnie warstwy zrogowaciałego naskórka, tak naprawdę bardziej odświeżają powierzchnię skóry, niż ją złuszczają. Jego dużą zaletą jest to, że nie podrażniają, minusem, przy grubszej skórze będzie on zbyt delikatny, efekt będzie praktycznie niewidoczny.

Drugim rodzajem peelingów, są te chemiczne. Z reguły do ich wykonywania używa się różnego rodzaju kwasów. Ten rodzaj złuszczania możemy podzielić na płytkie, średnie i głębokie. Te płytkie możemy wykonać zarówno w domu, jak i w gabinecie. Kwasy, które zazwyczaj zawierają takie peelingi mają niskie stężenie i dość wysokie ph.  Złuszczają wierzchnie warstwy zrogowaciałego naskórka, na plus należy im policzyć działania dodatkowe, np. kwas migdałowy rozświetla skórę i wzmacnia naczynia krwionośne, kwas glikolowy doskonale wygładza zmarszczki, a kwas pirogronowy reguluje wydzielanie sebum i działa anty komodogennie (redukuje ilość powstających zaskórników). Peelingi średnio głębokie wykonacie tylko w gabinecie, gdyż w tym przypadku złuszczamy większość zrogowaciałego naskórka i na tym poziomie istnieje już ryzyko wystąpienia oparzeń, jeśli peeling zostanie wykonany nieprawidłowo. Kwasy stosowane w gabinetach kosmetycznych mają zwykle znacznie wyższe stężenie i niższe pH, niż te dopuszczone do użytku domowego, ale tak samo w zależności od użytego rodzaju kwasu, mają te same działania dodatkowe. Ponadto w gabinecie kwasy są wprowadzane głębiej, przy pomocy masażu, ultradźwięków, czy mikro nakłuwania naskórka. Bez paniki, do tej ostatniej metody używa się substancji przeznaczonych właśnie do tego typu wprowadzania :)
Złuszczanie na poziomie głębokim, także przy pomocy kwasów wykonamy tylko w gabinecie
lekarskim. Tutaj istnieje dużo poważniejsze ryzyko wystąpienia głębokich oparzeń, które mogą przerodzić się w trwałe uszkodzenie tkanki i powstanie blizny. Dlatego właśnie, jeśli jakaś pani zaproponuje wam złuszczanie całego naskórka, aż poniżej wierzchnich warstw skóry właściwej, uciekajcie. Praca poniżej skóry właściwej nie należy do kosmetyczek, czy nawet kosmetologów, tylko do lekarzy. My zajmujemy się naskórkiem, ewentualnie górnymi warstwami skóry właściwej.
  Trzecim typem złuszczania jest to mechaniczne. W tym zawierają się wszelkie rodzaje peelingów ziarnistych, różne rodzaje dermabrazji (tak, dobrze napisałam), peeling kawitacyjny. Ogólnie rzecz ujmując wykorzystujemy tu sprzęt lub produkty, które za ścierają skórę. Tak samo, jak w przypadku złuszczania chemicznego, dzielimy je na płytkie, średnie i głębokie. Peelingiem płytkim będzie tu np. ten drobnoziarnisty, który wykonamy w domu i w gabinecie, kawitacyjny- z reguły wykonywany w gabinecie. Peeling gruboziarnisty odpowiednio zastosowany może zostać zaliczony do płytkich/ średnich, możemy go zastosować i w domu i w gabinecie. Mikrodermabrazja natomiast, (też średnio- głębokie złuszczanie), używana jest tylko w gabinetach
kosmetycznych, zarówno diamentowa jak i korundowa, tlenowa, czy wodno- tlenowa. Mechanicznym peelingiem głębokim jest natomiast dermabrazja, gdzie lekarz, czasem przy użyciu skalpela usuwa naskórek, czasem z wierzchnimi warstwami skóry właściwej.
  Dajcie znać w komentarzach, czy i który z peelingów chciałybyście poznać głębiej. Może które peelingi dla jakiej skóry. Czekam na Wasze propozycje.

wtorek, 19 grudnia 2017

Pielęgnacja wieczorna cz. 3- krem

  Nareszcie, po całym oczyszczaniu i tonizowaniu, przyszedł czas na zakończenie podstawowej pielęgnacji wieczornej- krem. Na rynku dostępne są przeróżne kremy. Od po prostu nawilżających do regenerujących, seboregulujących i przeciwzmarszczkowych. Wszystkie mają jedno zadanie- dostarczyć naszej skórze tych składników, których najbardziej potrzebuje. Dlatego właśnie dobór odpowiedniego kremu jest bardzo istotny.
  Zacznijmy od tego, które kremy są odpowiednie do stosowanie na noc, ponieważ nie wszystkie mają to wyraźnie napisane na opakowaniu. Pierwszym kryterium kwalifikującym krem jako nocny jest brak filtrów UV (w nocy nie są nam potrzebne). Drugą istotną rzeczą jest ich skład. Kremy na noc są zazwyczaj bogatsze, bardziej odżywcze, niż kremy na dzień. Z reguły wiąże się to z cięższą konsystencją, więc jeśli macie skórę z tendencją do zapychania porów, uważajcie i zawsze sprawdzajcie konsystencję kremu przed kupnem. To samo zresztą dotyczy osób, które nie lubią czuć czegokolwiek na swojej twarzy. Kremy cięższe dłużej się wchłaniają, więc dłużej pozostają na naszej skórze.
 oil lub glicerin od razu odstawcie go na półkę- nie jest dla Was dobrym rozwiązaniem. Wybierajcie te kremy, które zaraz po wodzie (aqua) mają składniki aktywne takie jak kwasy (acid), ekstrakty (extract), minerały jak np. srebro, czy glinkę lub krzemionkę. Olej lub ich mieszanina nie powinien być głównym składnikiem kremu. Im więcej olejów i substancji natłuszczających zawiera krem, tym będzie cięższy. Na szczęście pojawiły się na polskim rynku kremy wodne i emulsje. Są to dwa rodzaje "kremów" które zawierają śladowe ilości olejów i bardzo szybko się wchłaniają nie zatykając porów.. Pomysł na tego typu pielęgnację przybył do nas z Korei kilka lat temu. Obecnie nawet polscy producenci, podążając za modą i oczekiwaniami, wprowadzają do swojej oferty produkty oparte na filozofii koreańskich rytuałów piękna.
Pozostając przy cerze tłustej, produkty na noc dla niej właśnie powinny być lekkie, zawierać dużo wody, a mało olejów, więc jeśli na  pierwszej pozycji składu kremu zobaczycie
   Idąc za ciosem, kremy dzielą się na dwa rodzaje: olej w wodzie i woda w oleju. Są to dwa składniki, które każdy krem musi posiadać, aby pozostałe składniki aktywne mogły się w nim wymieszać i połączyć. Trzecim składnikiem, który każdy krem posiada to emulgator (np. lecytyna sojowa), który sprawi, że krem nie będzie się nam rozwarstwiał (olej na stałe połączy się z wodą). Czwartym na nasze nieszczęście jest konserwant lub kilka z nich. Niestety nasze prawo nie przewiduje dopuszczenia do obrotu kosmetyku, który go nie zawiera, chociażby w małej ilości. Konserwanty całe szczęście mogą być naturalne, jak np. kwas laktabionowy. Pamiętajcie tylko, że produkty z naturalnym konserwantem mają krótszy termin przydatności, niż te ze sztucznym.
  Zawracając do tematu głównego- skóra normalna i sucha. Dlaczego razem? Ponieważ osobiście nie
znam nikogo, kto miałby skórę tylko i wyłącznie normalną. Zazwyczaj łączy się ona albo z suchą, albo z tłustą. Jeśli Twoja skóra przesusza się pod oczami i na policzkach, a w strefie T jest normalna, możesz wybierać kremy odrobinę cięższe. Nie przesadzaj tylko, bo nawet cera normalna może mieć tendencję do zatykania porów. Twój krem może być odżywczy, przeciwzmarszczkowy, nawilżający... masz dowolność wyboru, jeśli tylko konsystencja kremu Ci odpowiada.
   Co ze skórą bardzo suchą i skłonną do podrażnień? Tutaj sprawa znów się komplikuje, ale tylko odrobinę. Jeśli masz właśnie taki typ cery, wybieraj kremy ciężkie, odżywcze, wręcz delikatnie
natłuszczające. Możesz się nawet pokusić o stosowanie olejku do twarzy zamiast kremu. Dzięki temu wzmocnisz i nawilżysz swoją skórę, a ona odwdzięczy Ci się wyrównanym kolorytem, jędrnością i brakiem suchych, łuszczących się skórek.
  Może brzmi to wszystko trochę skomplikowanie, ale na prawdę, nie ma się czego bać. Najlepszym doradcą będzie Twoje własne doświadczenie. Niestety wiąże się to z kilkoma próbami, więc zamiast kupować nowy, polecany krem, zaopatrzcie się w próbki lub opakowania w formacie podróżnym. Jeśli okaże się, że Twoja skóra rano jest ściągnięta/ przetłuszczona, nie podoba Ci się zapach lub konsystencja, wiesz już, że tego kremu nie kupisz. W każdej drogerii powinny być testery (tak, dotyczy to nie tylko kolorówki), jeśli nie ma próbek, możesz, jako klientka, przyjść z własnym małym pojemniczkiem i wziąć próbkę kremu. Jeśli nie masz możliwości zaopatrzenia się w próbkę kremu, możesz go kupić na własne ryzyko, ponieważ nie dokonasz zwrotu otwartego produktu. Pamiętaj też, że fakt, iż Twojej przyjaciółce z taką samą cerą, krem odpowiada, nie znaczy to wcale, że będzie on odpowiadał Tobie.
  Powodzenia w poszukiwaniach :)

wtorek, 12 grudnia 2017

Pielęgnacja wieczorna cz.2.- Tonik- niby nic szczególnego

Poprzednio rozwodziłam się nad tym, jak ważne jest oczyszczenie skóry twarzy z zanieczyszczeń zgromadzonych na niej w ciągu dnia i makijażu. Najprościej by było, gdyby tylko to wystarczyło do zachowania zdrowej, promiennej i gładkiej skóry. Niestety, to nie jest aż tak proste.
   Nasza skóra z natury ma kwaśne ph (około 4/ 4,5). Przy każdym kontakcie z wodą, która jest z natury zasadowa, lub innym produktem oczyszczającym, ph naszej skóry podwyższa się. Dodatkowo zostaje usunięta bariera ochronna naszej skóry, tzw. płaszcz wodno- lipidowy. Czym to wszystko skutkuje? Na naszej twarzy żyją miliony bakterii, ich ulubionym środowiskiem jest to zasadowe, więc po oczyszczeniu twarzy mają na niej istny raj i nic nie hamuje ich powielania. W efekcie możemy zaobserwować wzmożoną ilość stanów zapalnych, szczególnie u osób ze skłonnością do powstawania tego rodzaju wykwitów. Jeśli chodzi o płaszcz wodno- lipidowy, który usuwamy w trakcie oczyszczania. Po usunięciu swojej bariery ochronnej, skóra jest bardziej podatna na infekcje namnażającymi się na jej powierzchni bakteriami. Z komórek naskórka w szybkim tempie odparowuje woda. Skóra zaczyna się przesuszać. Uruchamia to jej mechanizm obronny, zaczyna produkować większe ilości sebum, by jak najszybciej odtworzyć ów barierę. Innymi słowy, skóra zaczyna się przetłuszczać, szczególnie u osób z ze skórą tłustą i mieszaną. Może brzmi to trochę absurdalnie, ale przetłuszczająca się skóra z niedoskonałościami naprawdę może być wynikiem przesuszenia.
   Do sedna, co z tym wszystkim ma wspólnego tonik? Co to jest?
Tonik to płyn o obniżonym ph (około 4), często wzbogacony o składniki pielęgnacyjne, takie jak kwas hialuronowy, witaminy, minerały. Doskonałym tonikiem jest także hydrolat (tzw. woda kwiatowa), który ma niskie ph i zawiera składniki odżywcze. W kontakcie z naszą skórą, tonik obniża jej ph do naturalnie niższego 4/ 4,5. Odbudowuje również płaszcz wodno- lipidowy. Nasza skóra jest z powrotem zabezpieczona, a namnażanie bakterii bytujących na jej powierzchni znacznie ograniczone. W efekcie skóra jest bardziej nawilżona, gładsza, a na jej powierzchni powstaje mniej niedoskonałości.
  Wiele osób myli tonik i płyn micelarny, lub uważa te dwa produkty za jedno i to samo, tylko pod inną nazwą. Nic bardziej mylnego. Płyn micelarny, nawet wzbogacony o substancje pielęgnacyjne, ma wyższe ph niż nasza skóra ma za zadanie tylko ją oczyścić, włącznie ze zmyciem bariery ochronnej. Tonik, nawet jeśli ma w składzie substancje oczyszczające, ma głównie doprowadzić powierzchnię naszej skóry do normy.
  Jeśli chodzi o koszty, nie musicie wydawać milionów na super ekstra cudowny tonik marki X. Bardzo dobrze spełniają swoje zadanie toniki dostępne w drogeriach. Ważne, by był on dobrany do rodzaju skóry (łagodzący lub nawilżający do skóry wrażliwej, nawilżający do skóry normalnej i mieszanej, oczyszczający lub seboregulujący do cery mieszanej i tłustej).
  Większość osób używa toniku wylewając odrobinę na wacik i przy jego pomocy rozprowadza produkt po skórze twarzy szyi i dekoltu (tak, nie zapominamy o skórze poniżej linii szczęki, jest tak samo ważna :)). Ja osobiście nie lubię używać wacików, ponieważ pocieranie podrażnia moją wrażliwą skórę.
Dlatego kupuję tonik z atomizerem i rozpylam mgiełkę na twarz, szyję i dekolt.
Można go także nanosić na skórę wylewając odrobinę na dłonie i wsmarować w jej powierzchnię.
  Na rynku dostępne są produkty łączone, na przykład toniki micelarne lub serum, krem wodny tonizujący.
Jest to dobre rozwiązanie dla tych z was, które nie lubią trzymać za dużo produktów na półce, albo lubiących oszczędność czasu i pieniędzy. Z drugiej strony użycie toniku nie wyklucza użycia serum tonizującego. Wszystko zależy od Waszych preferencji, aby czas spędzony na pielęgnacji był dla Was przyjemnością.

piątek, 17 listopada 2017

Podstawy pielęgnacji domowej skóry twarzy- demakijaż cz.1

  Mało która z nas zdaje sobie sprawę, jak istotna dla pięknej i zdrowej skóry jest pielęgnacja domowa. Bez niej nie ma mowy o promiennej cerze, braku worków i cieni pod oczami, jasnym spojrzeniu i braku zmarszczek. Zanosi się na coś skomplikowanego? Niekoniecznie.
   Zaczniemy od podstaw i spraw najważniejszych. Nigdy, ale na prawdę nigdy nie powinnaś kłaść się spać w makijażu, czyli pielęgnacja wieczorna. Moim zdaniem jest ona najważniejsza. Przez cały dzień gromadzi się na naszej skórze kurz, smog, sebum, nasze własne martwe komórki. Jest to naprawdę zabójczy koktajl, który zapycha każdy por skóry, sprawia, że nasza skóra nie może oddychać, przez co staje się szara, zmęczona, pogłębiają się zmarszczki (lub dopiero pokazują :)). Dodajmy do tego jeszcze makijaż, gdzie większość produktów ma podłoże tłuszczowe... Możesz mi wierzyć, Twoja skóra na prawdę tego nie lubi. Pojawia się pytanie, jak się tego wszystkiego pozbyć? Są różne metody oczyszczenia skóry twarzy i zmycia makijażu. Zaczynając od mokrych chusteczek do twarzy, poprzez płyny micelarne, mleczka, płyny dwufazowe, aż do olejków do demakijażu, pianek myjących, maseczek oczyszczających, które rozpuszczą nam makijaż. Każdy z tych produktów ma to samo zadanie, pozbyć się z naszej skóry wszystkiego, co zebrało się na niej w ciągu dnia.
   
   Zaczynając od początku- chusteczki do demakijażu. Jest to szybkie i proste rozwiązanie na pozbycie się makijażu. Niestety, jeśli chodzi o oczyszczenie skóry, nie jest to produkt, który można by polecić. Zazwyczaj, po użyciu chusteczki, na skórze zostają resztki podkładu, sebum- pory nie są dokładnie oczyszczone, a jak wiadomo, zanieczyszczenia rozszerzają pory. Ponadto pocieranie skóry może ją dość mocno podrażnić ( w przypadku skóry normalnej lub wrażliwej). Zdarza się również, iż substancje, którymi chusteczki są nasączone,  powodują alergię i podrażnienie okolicy oka. Jeśli cera z rozszerzonymi porami skóry nie jest tym, co chciałabyś osiągnąć, radzę używać chusteczek tylko w sytuacjach, gdy nie masz innej możliwości oczyszczenia skóry, np. w podróży. 
   

   Następne w kolejce są mleczka i płyny dwufazowe. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jeśli przedłużasz rzęsy, te produkty nie nadają się do demakijażu okolicy oka. Niestety produkty te zawierają tłuszcz, który może stopniowo rozpuszczać klej do rzęs. Faktem jest, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz, więc makijaż rozpuszczą bez problemu, w przypadku płynu dwufazowego, nawet ten wodoodporny. To na co musimy zwrócić uwagę, to pozostałości tłustego kosmetyku, które po demakijażu pozostają na naszej skórze. Oczyszczanie mleczkiem i płynem dwufazowym możemy wykonać przy pomocy nasączonych wacików, jednakże sposób ten dość mocno podrażnia naszą skórę. Efekty intensywnego pocierania są w szczególności widoczne w okolicy oka. Jeśli jesteś jednak zwolenniczką tego sposobu, przy demakijażu tej delikatnej okolicy, najpierw na kilka minut przyłóż do powieki nasączony produktem wacik, aby substancje w nim zawarte rozpuściły kosmetyki, a następnie delikatnie je zetrzyj. Oczyszczenie skóry tymi produktami można też wykonać bez użycia wacików. Po prostu nałóż mleczko lub płyn dłońmi bezpośrednio na skórę i delikatnie wmasuj. Produkt rozpuści makijaż, a Ty resztki możesz zmyć po prostu wodą. Mleczko do demakijażu może być dobrym rozwiązaniem dla osób, których skóra jest przesuszona, natomiast stanowczo nie polecam go osobom z tłustą skórą, gdyż pozostałości produktu będą zapychać im pory, co może skutkować stanami zapalnymi.

   
Dlaczego osobno o płynie micelarnym? Ponieważ produkt ten nie zawiera tłuszczu i z powodzeniem może być używany przez osoby, które noszą rzęsy syntetyczne. Generalnie płyn micelarny to nic innego, jak woda do której dodano detergent, substancje zapachowe itp. Często informacja ta wywołuje zdziwienie na twarzy, gdyż części osób płyn micelarny kojarzy się z czymś naturalnym. Tak niestety nie jest. Jeśli chodzi o stosowanie, ponieważ produkt nie zawiera tłuszczu, więc nie pozostawia go na naszej skórze. Dzięki temu, prawdopodobnie sprawdzi się, jeśli masz przetłuszczającą się skórę. Można go używać tak samo jak mleczka i płynu dwufazowego (przy pomocy wacików, lub za pomocą dłoni). Ostatnio na rynku pojawiły się płyny micelarne z dodatkiem olejków. Niestety dyskwalifikuje to produkt jeśli chodzi o demakijaż oka u osób noszących sztuczne rzęsy.
   Wiem, że niektóre z Was nie lubią mycia twarzy. To są produkty do demakijażu i oczyszczenia skóry, do użycia których nie potrzebujemy wody. 
Następną grupą są produkty, przy których kontakt z wodą jest raczej nieunikniony. Mowa tu o olejku, piance i masce. 
   
Zacznijmy od olejku do demakijażu. Ponieważ składa się głównie z tłuszczu, doskonale rozpuszcza nawet wodoodporny makijaż. Nakładamy go w niewielkiej ilości na dłoń i wmasowujemy w skórę. Olejek nie podrażnia oczu, więc ich nie omijamy. Możemy zobaczyć jak przy kontakcie ze skórą rozpuszcza makijaż. Doskonale usuwa też sebum zgromadzone w ciągu dnia, pozostawiając pory oczyszczone. Po wmasowaniu produktu opłukujemy dłonie letnią wodą, następnie, mokrymi rękoma zaczynamy masować twarz. I tu zaczyna się magia, gdyż olejek w kontakcie z wodą zmienia się w nietłustą emulsję. Twarz opłukujemy wodą i gotowe. Całość zajmuje około 5 minut, więc jest to dość szybki sposób. Nie pozostawia on na skórze tłustej, lepkiej warstwy, jednocześnie pozostawiając ją nawilżoną. Olejek dobrze sprawdza się w przypadku cery suchej i wrażliwej, ponieważ, poza nawilżeniem, nie używamy do oczyszczenia wacików, czyli eliminujemy pocieranie. W przypadku skóry ze skłonnością do przetłuszczania się, lepiej mimo wszystko na koniec użyć produktu beztłuszczowego.
 
 Pianka- Możemy ją znaleźć pod różną postacią. Czasem są to kremy, innym razem żele, musy, galaretki. Wszystkie te produkty łączy jedno, nie zawierają tłuszczu i w kontakcie z wodą zaczynają się pienić. Jest to super rozwiązanie dla usuwania ze skóry kurzu, brudu, złuszczonych komórek. Niestety może mieć niewielkie problemy z rozpuszczeniem makijażu. Zdarza się często, że szczypie w oczy, więc polecam omijanie tej okolicy. Używamy go podobnie jak olejku, z tą różnicą, że zarówno dłonie, jak i twarz musimy mieć zwilżone. Tak samo wmasowujemy i opłukujemy skórę letnią wodą. Jest to dobry sposób na usuwanie pozostałości innych produktów, jak mleczko, olejek, czy maska. Skóra po opłukaniu jest całkowicie nietłusta. 
 
 Pozostaje nam tylko maska. Jest to produkt, który nakładamy jak każdą tradycyjną maskę przy pomocy dłoni lub szpatułki, pędzla na suchą skórę. Z reguły producent na opakowaniu informuje nas, czy należy ją wmasować zaraz po nałożeniu, czy podczas zmywania. Rozpuszczony makijaż razem z maską zmywamy letnią wodą, lub innym produktem i przy użyciu wacików. Niestety sposób ten nie nadaje się do oczyszczenia skóry wokół oczu, ani rzęs.
   Niektóre z nas twierdzą, że nie lubią demakijażu. Moim zdaniem, osoby te po prostu nie znalazły jeszcze dla siebie najlepszego i najwygodniejszego rozwiązania. W momencie, kiedy już to zrobią, demakijaż i oczyszczenie skóry ze wszystkiego, co zgromadziło się tam w ciągu dnia, staje się czystą przyjemnością.